Carroll Shelby – najszybszy hodowca… kurczaków

Nietypowe początki wybitnej postaci

Carroll Shelby nie miał początków sprzyjających rozwojowi tego, co później okazało się jedną z najwybitniejszych ścieżek kariery w amerykańskim i światowym motorsporcie. Problemy ze zdrowiem (nieszczelność zastawki serca), życie na prowincji, niezbyt zamożni rodzice – żadna z tych przeciwności nie była jednak tak silna, jak fascynacja motoryzacją oraz lotnictwem. Shelby od najmłodszych lat jeździł na wyścigi, opiekował się również Fordem swojego ojca. Była to jego pierwsza styczność z prawdziwą motoryzacją, która pochłonęła go do reszty. Kariera pilota także znalazła swój moment w życiu Shelby’ego – w listopadzie 1941 roku wstąpił on do wojskowej szkoły San Antonio Aviation Cadet Center, dzięki której był stanie zostać instruktorem oraz pilotem doświadczalnym. Do 1952 roku pracował jako wiertnik przy szybach naftowych, potem zarabiał całkiem niezłe pieniądze na życie jako hodowca kurczaków, dopóki… nie zbankrutował. 

Carroll Shelby – kariera kierowcy

Shelby znany jest najbardziej jako kierowca i konstruktor. Kariera kierowcy rozpoczęła się stosunkowo późno, bo w 1952, w wieku 29 lat. Ścigał się wtedy MG TC oraz praktycznie nieznanymi dzisiaj Allardami. W swoim debiutanckim roku wygrał cztery wyścigi. W 1953 roku wygrał 9 wyścigów, a rok później poznał menadżera zespołu Aston Martin, z którym doszedł do porozumienia – dostał bilet do Europy i zaproszenie do ścigania się Astonem Martinem DBR3. 

W Europie Carroll Shelby osiągał znakomite wyniki – w 1956 roku wygrał 30 wyścigów jako kierowca Ferrari, dzięki czemu w końcu mógł otworzyć własną firmę przygotowującą auta. Najbardziej prestiżowym trofeum Shelby’ego było zwycięstwo w 24-godzinnym wyścigu Le Mans w 1959 roku. Kierował wtedy Aston Martinem DBR1. Oprócz brytyjskich aut, amerykanin prowadził wyczynowo w tamtych latach także Porsche i Maserati.  

Kariera konstruktora

Ze względu na problemy zdrowotne Shelby coraz większą uwagę przywiązywał do swojej kariery konstruktora. Uświadomił sobie wtedy, po wielu wizytach w europejskich fabrykach, że jego ojczyzna – USA – nie ma żadnej manufaktury zbliżonej poziomem do takich legend jak Ferrari, Maserati czy Porsche. Planował stworzyć jak najlżejsze auto, lecz kluczowym warunkiem było V8 pod maską. Jakiś czas później skontaktował się z brytyjskim AC oraz z Fordem. AC przestała produkować silniki, zaś Ford miał problemy ze sprzedażą Forda Zephyra V8. Te dwa czynniki zadecydowały o stworzeniu słynnego Shelby AC Cobra, później nazwanego Fordem Cobra. W pierwszym roku produkcji sprzedano stosunkowo dużo, bo 75 sztuk pojazdu. 

Walka z Ferrari o zwycięstwa w wyścigach zaważyła na stworzeniu Cobry o zamkniętym nadwoziu, nazwanej Shelby Daytona Coupe. Auto osiągnęło duże sukcesy, a w 1964 roku Shelby poszedł o krok dalej – ściśle współpracował z fordem w konstruowaniu Forda GT. Shelby American wraz z Fordem dominowali w drugiej połowie lat 60, a fabryczny kierowca, Dan Gurney rozpoczął obowiązkowy od tamtej pory rytuał… oblewania wszystkiego szampanem po zwycięstwie.

Późniejsze lata również były szczęśliwe dla Shelby’ego. Współtworzył on najmocniejsze wersje Forda Mustanga, współpracował z Dodgem, uczestniczył w niezliczonej ilości mniejszych kooperacji. Do najciekawszych projektów Amerykanina należy linia dezodorantów, specjalne felgi do szwedzkiego Saaba 99 oraz 900, czy nawet… łódź Donzi Shelby 22 GT. Aż do śmierci w 2012 roku Shelby pozostawał bardzo aktywny na wielu polach. Jest on symbolem niezłomności i wzorem dla wielu pokoleń konstruktorów i kierowców.