Czy ognie świętego Elma naprawdę występują czy to tylko filmowa fikcja?

Ognie świętego Elma to zjawisko dźwiękowo- wizualne. To małe, ciche wyładowania elektryczne. Mogą być widoczne, kiedy niebo jest ciemne. Jeśli jest cicho usłyszymy delikatny świst, trzask lub inny, podobny dźwięk. Zauważalne są szczególnie na krawędziach przedmiotów. Nazwa jest myląca, ponieważ z ogniem nie mają zbyt wiele wspólnego. Powstała ona jednak w czasach, gdy nauka nie była tak rozwinięta a opowiadali o nich marynarze. Ognie świętego Elma pokazywały się często przy statkach i były odbierane jako wysłuchanie modlitw do świętego Elma, któremu niestraszne były burze. Zjawisko to jest bowiem ściśle z nimi związane i zwiastuje ich nadejście. Gdy Ognie Elma pojawiają się w danym miejscu można spodziewać się, że niedługo uderzy tam piorun. 

Jak powstają Ognie świętego Elma?

Ognie świętego Elma to przykład wyładowania ,,koronowego”. Wyładowanie występuje na skutek różnicy potencjałów między punktem, z którego zachodzi wyładowanie pomiędzy otoczeniem. Nie bez powodu obserwowane są najczęściej na morzu i w okolicach wód. Kiedy przed burzą wartości natężenia elektrycznego w powietrzu są znaczące, mokry statek świetnie wyrównuje potencjał elektryczny. Równocześnie różnica potencjałów nie może być zbyt wysoka, by nie doszło do pełnego wyładowania. Ognie świętego Elma występują też podczas przelotu samolotu przez naładowaną elektrostatycznie chmurę. Jest to bardzo powierzchowny opis procesu powstawania tego zjawiska. Mimo to wydaje się dość skomplikowany, choć oszczędziliśmy fizycznych nazw, definicji i zależności. Nie możemy mieć więc pretensji, że marynarze wiele lat temu nie potrafili zrozumieć, skąd bierze się ta specyficzna ,,zorza” i wytłumaczyli to sobie w najprostszy do przyjęcia dla ich rozumu sposób. Z resztą wiemy doskonale, że człowiek, próbując tłumaczyć sobie różne niezrozumiałe zjawiska w przyrodzie często wyjaśnia to sobie istnieniem nadprzyrodzonych postaci i mocy. W podobny sposób powstały przecież mity, które miały tłumaczyć, jak powstał świat, kiedy nauka nie była jeszcze na tyle rozwinięta, by udowodnić ewolucję. Jeśli chodzi o Ognie świętego Elma, to naukowe wyjaśnienie ich powstawania stało się możliwe dopiero po 1879 roku, gdy Wiliam Crookes wyprodukował ,,ognistą materię”. Dwie dekady później, gdy ujawniono, że istnieją też elektrony, naukowcy zdobyli wystarczająco dużo wiedzy, by móc złożyć całą historię Ogni Świętego Elma w logiczną i naukowo spójną całość. Warto też wspomnieć, że same ognie nie są w żaden sposób niebezpieczne czy odczuwalne dla człowieka. Mogą jedynie zwiastować burze i miejsce uderzenia pioruna.