Skrzyżowanie równorzędne – największy koszmar kierowców?

VLUU L310W L313 M310W / Samsung L310W L313 M310W

Miejsce, gdzie nie chce trafić żaden kierowca?

Skrzyżowanie równorzędne jest jednym z najtrudniejszych miejsc na drogach publicznych. Nie ma to związku z widocznością, nachyleniem drogi czy śliską nawierzchnią, lecz z… wyszkoleniem kierowców – głównie teoretycznym, choć praktycznie umiejętności również zaskakująco często tam zawodzą. Na jaw wychodzą wszelkie braki w wiedzy i braku zimnej krwi. Najczęściej błąd kończy się chwilą nerwów i usłyszeniem klaksonu, jednak w skrajnych przypadkach może być bardzo niebezpiecznie. 

Zachowanie rozwagi to podstawa!

Tak naprawdę w większości powiatów skrzyżowanie równorzędne stanowi bardzo rzadko występujący element drogowego krajobrazu. Projektując jakąś trasę unika się ich za wszelką cenę, ustanawiając drogi podporządkowane czy stosując nawet sygnalizację świetlną. Gdy już skrzyżowanie tego typu istnieje, to jest to bardzo często droga wiejska, niemal gruntowa. Wtedy problemy z pierwszeństwem przejazdy są praktyczne niewystępujące. Co jednak, gdy zauważymy charakterystyczny znak drogowy: żółty trójkąt z czarnym ,,X”? 

Skrzyżowanie równorzędne – czy należy się go bać?

Kolejność przejazdu na skrzyżowaniu bez żadnego znaku pierwszeństwa jest z góry ustalona i wystarczy zapamiętać kilka prostych zasad. Ogólnie pierwszeństwo ma pojazd nadjeżdżający z prawej strony, a jeśli już skręcamy w lewo, należy ustąpić pojazdowi nadjeżdżającemu z naprzeciwka w naszym kierunku lub nadjeżdżającemu z przeciwka i skręcającego w swoją lewą stronę.

Od każdej zasady jest kilka wyjątków, które warto mieć na uwadze, gdyż pozwolą uniknąć stresującego i kosztownego błędu za kierownicą. Pierwszeństwa na skrzyżowaniach dotyczy sytuacji, gdy drogi te faktycznie są równorzędne. Jeżeli drogę publiczną przecina droga gruntowa, to takie pozorne skrzyżowanie nie jest równorzędnym, a pojazdy wyjeżdżające z zabudowań czy pól muszą nam ustąpić pierwszeństwa przejazdu. To ważne odstępstwo, dzięki któremu nie spowodujemy stłuczki lub wypadku. 

Innym wyjątkiem jest pojazd uprzywilejowany (lecz tylko wtedy, gdy jedzie ,,na sygnale”). Każdy pojazd uprzywilejowany – straż pożarna, policja, pogotowie ratunkowe czy pojazdy bez oznakowań – należy bezwzględnie przepuścić, niezależnie od tego, który kierunek na skrzyżowaniu obiorą. W przeciwnym razie grozi nam mandat, a nawet wizyta w sądzie – zasada jest bardzo prosta, lecz konsekwencje jej zapomnienia bardzo dotkliwe! 

O równorzędności nie ma mowy także wtedy, gdy drogę przecinają tory tramwajowe lub kolejowe. Pociąg lub tramwaj tradycyjnie ma pierwszeństwo przejazdu, więc jadąc przed nim łamiemy przepisy. 

Co wtedy, gdy na skrzyżowaniu, w którym wszystkie drogi są równorzędne, pojawią się cztery samochody? Wtedy jeden z kierowców powinien ustąpić, a więc zrezygnować z pierwszeństwa, okazując je gestem – ręki bądź świateł. Warto dodać, iż zdaniem wielu ekspertów jest to sytuacja przecząca logice, ponieważ żaden gest tego typu nie jest wiążący w przypadku zdarzenia na drodze. W świetle prawa kierowca korzystający z uprzejmości drugiego, powodując wypadek byłby winny. Co ciekawe, istnieje również inna patowa sytuacja – mowa o małym skrzyżowaniu (i tak naprawdę właśnie taki rozmiar dominuje na równorzędnych drogach), w którym pierwszeństwo ma duży pojazd dostawczy, skręcający w lewo. Może on zostać zablokowany przez pojazd po swojej lewej stronie, czekający na drodze w którą skręca ,,dostawczak”. Wtedy ten większy pojazd zmuszony jest zrzec się przysługującego mu pierwszeństwa. Na szczęście sytuacji tego typu nie ma zbyt wiele, bo i nie ma dużej ilości skrzyżowań bez drogi podporządkowanej. Jak widać, pomimo określonych przepisów nic nie zastąpi zdrowego rozsądku i zasady ograniczonego zaufania.