Tatuaż na dłoń męski- skąd moda?

Jeszcze nie tak dawno temu mało kto decydował się na tatuaż w tak widocznym miejscu jak dłoń. W zasadzie ,,odważniej” można już tylko wytatuować twarz. Jest to miejsce widoczne nawet przy długim rękawie, więc wiele miejsc pracy nie pozwalało na taki wybryk. Zakryć można go jedynie rękawiczkami, co jest raczej problematyczne latem. Popularność tego miejsca wzrosła wraz ze zmianą myślenia społeczeństwa i wzrostem tolerancji dla tatuaży. Rzadko już na szczęście spotykamy się z brakiem akceptacji ,,dziar” w miejscu pracy, chyba, że wymaga ona tak ściśle określonego wyglądu jak na przykład stewardessa, gdzie problemem są nawet przemalowane na nienaturalny kolor włosy. Na tatuaż na dłoni zaczęli decydować się częściej głównie mężczyźni, choć nie tylko. Skąd się właściwie wzięła moda na nie i co trzeba wiedzieć zanim się zdecydujemy?

Skąd przyszła moda na tatuaże na dłoniach?

Jeśli znacie kogoś, kto wciąż uważa, że tatuaże są dla kryminalistów, to lepiej by nie wpadł na ten artykuł. Tatuaż na dłoni męski inspiruje się często gangami. To w tym towarzystwie zaczęto oznaczać dłonie różnymi wzorami, które miały swoje znaczenie. Choć obecnie nie ma to już nic wspólnego z tym światem to dalej pozostała w tym jakaś doza tajemniczości i ,,bycia niegrzecznym”. Moda przyszła do nas głownie od zagranicznych raperów, którzy kreowali się często na gangsterów, nawet nie mając z tym nic wspólnego. Tatuaż na dłoń męski może więc podświadomie budzić respekt w otoczeniu i przyciągać uwagę kobiet, które lubią typowych bad boy’ów. 

Co trzeba wiedzieć o tatuażu na dłoni?

Dłoń jest dość problematycznym miejscem, jeśli chodzi o tatuowanie. Nie można porównać skóry na niej z choćby przedramieniem. Jest cienka i o innej elastyczności a co za tym idzie- inaczej zachowuje się pod igłą. Sama technika wbijania tuszu różni się znacząco i jeśli trafimy na osobę, która zrobi to nieumiejętnie to może on nam po prostu wypaść. Dłoń narażona jest na otarcia i urazy najbardziej ze wszystkich naszych części ciała, więc trzeba liczyć się z tym, że po kilku latach nasz wzór nie będzie wyglądał jak nowy. Jest to też stosunkowo bolesne miejsce, co potwierdza każdy, kto się zdecydował nawet jeśli uważał, że ma bardzo wysoki próg bólu. Samo gojenie też jest niezłym wyzwaniem. Świeżej rany nie możemy przecież narażać na zabrudzenia, długie moczenie i nadwyrężać. Pozostajemy więc na czas rekonwalescencji właściwie bez jednej ręki. Dopiero po pełnym wygojeniu nie straszne będą naszej skórze codzienne czynności. W zależności od osoby może to potrwać około dwóch tygodni i trzeba być na to gotowym.