Marian Bublewicz. Jeden z najwybitniejszych polskich kierowców rajdowych

0
(0)

Marian Bublewicz to legenda polskich rajdów. Wicemistrz Europy, zdobywca 20 tytułów mistrzowskich w Polsce, twórca pierwszego w naszym kraju profesjonalnego teamu rajdowego (Marlboro Rally Team Poland). Zginął tragicznie w 1993 roku na skutek ran odniesionych w wypadku podczas IX Zimowego Rajdu Dolnośląskiego.

Kim jest Marian Bublewicz?

Urodzony 25 sierpnia 1950 roku w Olsztynie Marian Bublewicz należy do grona najlepszych polskich kierowców rajdowych. Dla wielu polskich rajdowców stał się wzorem do naśladowania.

Był siedmiokrotnym mistrzem Polski w latach: 1975, 1983, 1987, 1989, 1990, 1991 i 1992. Udało mu się także sięgnąć po tytuł wicemistrza Europy (1992). W sumie Bublewicz na swoim koncie miał ponad 20 tytułów mistrzowskich.

W 1993 roku znalazł się na liście A – 31 najlepszych kierowców rajdowych świata, publikowanej przez FIA (Międzynarodowa Federacja Samochodowa). Swoje największe sukcesy odnosił z dwoma pilotami — Ryszardem Żyszkowskim i Grzegorzem Gacem.

Był także założycielem pierwszego profesjonalnego zespołu rajdowego — Marlboro Rally Team Poland, który stworzył rozumiejąc jak ważne jest działanie profesjonalnego zaplecza zawodów.

Karierę mistrza zakończył tragiczny wypadek, który wydarzył się 20 lutego 1993 roku podczas IX Zimowego Rajdu Dolnośląskiego.

Jak zginął Marian Bublewicz?

Do tragicznego wypadku doszło 20 lutego 1993 roku podczas 9. edycji Zimowego Rajdu Dolnośląskiego. Marian Bublewicz wraz z Ryszardem Żyszkowskim wyruszyli na trasę odcinka specjalnego Orłowiec – Złoty Stok.

Ponieważ Bublewicz nie miał do dyspozycji swojej dawnej rajdówki, to wyruszył Sierrą, z której na co dzień korzystał Patrick Snijers. Maszyna Belga różniła się od tej, którą znał polski mistrz. Posiadała min. rozdział mocy po 50%, podczas gdy Bublewicz wolał, gdy więcej mocy trafia na tylną oś (34/66). Rajdówka zachowywała się inaczej i to niestety przysporzyło mu problemów.

Na jednym z zakrętów, prowadzony przez Bublewicza samochód wypadł z trasy i praktycznie owinął się na drzewie. Wokół wypadku szybko zgromadził się tłum gapiów, jednak specjalistyczna pomoc długo nie nadchodziła. Przytomny Marian Bublewicz tkwił zakleszczony w samochodzie. Miał liczne obrażenia, m.in. pękniętą miednicę i pęcherz moczowy. Ryszard Żyszkowski pomimo złamanej ręki i rozbitej głowy wydostał się z pojazdu o własnych siłach.

Ponieważ pomoc nie nadchodziła, kibice sami, za pomocą młotów, łomów oraz gołych rąk, wydostali kierowcę na zewnątrz. Mistrz w krytycznym stanie trafił na stół operacyjny szpitala w Lądku-Zdroju.

Odłamki kości sterczały do miednicy. Była złamana, zmiażdżona. Było złamane lewe udo. Złamanie uda to 1-1,5 litra krwi. Przy takim złamaniu miednicy to jest kolejny 1 litr krwi. Krwi wynaczynionej, czyli takiej, która nie wypływa na zewnątrz. On mógł stracić ponad 2 litry krwi — opowiadał w Ściganym dr Aleksander Niedzielski, który brał udział w ratowaniu życia Bublewicza.

Po 4-godzinnej oparacji Marian Bublewicz zmarł. Miał 43 lata.

Pomnik pamięci Mariana Bublewicza

W miejscu, w którym doszło do tragedii, postawiono symboliczny pomnik. Co roku, 20 lutego, miłośnicy rajdów samochodowych odwiedzają to miejsce i palą symboliczne znicze ku pamięci rajdowca.

Aby uhonorować pamięć mistrza, od kilkunastu lat co roku w Wieliczce rozgrywany jest także memoriał im. Mariana Bublewicza i Janusza Kuliga. Za jego organizacją stoi Automobilklub Krakowski.

Imieniem Mariana Bublewicza nazwany został też Zespół Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego w Olsztynie.

Od 2000 roku działa również fundacja im. Mariana Bublewicza, której jednym z zadań jest propagowanie bezpiecznej jazdy na drogach. W roku 2000 w plebiscycie czytelników Auto motor i sport olsztynianin został wybrany najlepszym polskim kierowcą rajdowym XX wieku.

Jak przydatny był ten artykuł ?

Kliknij na gwiazdki i oceń artykuł

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Bądź pierwszy i oceń artykuł